SCHIZOFRENIA W PIŚMIE ŚWIĘTYM
Schizofrenia (każdy rodzaj) to najcięższy stan diabelski (owładnięcie) osoby świadomej, tego, co się dzieje! Opętania osoba nie jest przytomna! Wielki zespół kłamliwych nieczystych duchów, który działa w człowieku i przy nim! Schizofrenik to osoba opętana inaczej przez zbuntowane anioły niż osoba zwyczajnie opętana! Nie ma wielkiej siły fizycznej, siła jaką dostaje od diabłów, jest bardziej groźna niż siła fizyczna i agresja demonów przez ciało opętanego! Schizofrenik jest kierowany przez duchy kłamliwe siedzące w nim, które sprawiają euforię, manię, lekkość, dużo energii i czucie się jak ktoś inny! Takiej osobie wydaje się, że jest np. Świętym! Potrafią również sobą sprawić, że taka osoba czuje się i zachowuje jak diabeł, czyli potępiony! Pan Bóg widzi prawdę o chorobach psychicznych z nich największa to właśnie tzw. Schizofrenia! Niestety nikt nie chce właściwie pomóc takim ludziom, których jest coraz więcej! Egzorcyści wysyłają do lekarza psychiatry, a psychiatra przepisuje receptę na leki psychotropowe, które bardzo szkodzą i nie rozwiążą problemu, bo taką przypadłość naprawdę powodują diabły! Osoby złapane takim stanem przez duchy nieczyste często są zmuszane do hospitalizacji, która i tak połączona z przyjmowaniem neuroleptyków nie przyniesie poprawy! Z tą szatańską przypadłością trzeba iść tylko do Jezusa, bo On może uzdrowić, a raczej uwolnić, jak taka jest Jego wola! Eucharystia (Rekolekcje), które prowadzi prawdziwy charyzmatyk, bo taki człowiek naprawdę słyszy Pana Jezusa i Jego mocą uzdrawia i uwalnia ludzi!
Pan Jezus Chrystus uzdrawia człowieka tzw. psychicznie chorego, opętanego inaczej przez wielu upadłych aniołów!
Uzdrowienie opętanego
Mk 5,1-20
Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach. Skoro z daleka ujrzał Jezusa przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!». Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: «Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli». I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą». Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.
Łk 8,26-39
I przypłynęli do kraju Gergezeńczyków, który leży naprzeciw Galilei. Gdy wyszedł na ląd, wybiegł Mu naprzeciw pewien człowiek, który był opętany przez złe duchy. Już od dłuższego czasu nie nosił ubrania i nie mieszkał w domu, lecz w grobach. Gdy ujrzał Jezusa, z krzykiem upadł przed Nim i zawołał: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Błagam Cię, nie dręcz mnie!» Rozkazywał bowiem duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Bo już wiele razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał więzy, a zły duch pędził go na miejsca pustynne. A Jezus zapytał go: «Jak ci na imię?» On odpowiedział: «Legion», bo wielu złych duchów weszło w niego. Te prosiły Jezusa, żeby im nie kazał odejść do Czeluści. A była tam duża trzoda świń, pasących się na górze. Prosiły Go więc [złe duchy], żeby im pozwolił wejść w nie. I pozwolił im. Wtedy złe duchy wyszły z człowieka i weszły w świnie, a trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła. Na widok tego, co zaszło, pasterze uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach. Ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Przyszli do Jezusa i zastali człowieka, z którego wyszły złe duchy, ubranego i przy zdrowych zmysłach, siedzącego u nóg Jezusa. Strach ich ogarnął. A ci, którzy wiedzieli, opowiedzieli im, w jaki sposób opętany został uzdrowiony. Wtedy cała ludność okoliczna Gergezeńczyków prosiła Go, żeby odszedł od nich, ponieważ wielkim strachem byli przejęci. On więc wsiadł do łodzi i odpłynął z powrotem. Człowiek zaś, z którego wyszły złe duchy, prosił Go, żeby mógł zostać przy Nim. Lecz [Jezus] odprawił go słowami: «Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą». Poszedł więc i głosił po całym mieście wszystko, co Jezus mu uczynił.